Szlachetnie jest mądrze pomagać
18.11.2013 | ~Agnieszka Jakubczyk

Benoit Paillé

O Szlachetnej Paczce usłyszałam rok temu, kiedy członkowie naszej społeczności podjęli się organizacji pomocy ubogim rodzinom z okazji zbliżających się świąt Bożego Narodzenia. Z jednej strony byłam bardzo zaskoczona, ponieważ dotychczas nie spotkałam się z podobną akcją, w żadnej z poprzednich firm, w których pracowałam. Z drugiej, ucieszyłam się, że mogę uczestniczyć w czymś dobrym. Idea jest prosta. Za zebrane pieniądze zostają zakupione konkretnie wymienione przez daną rodzinę dobra materialne. Pamiętam, jak zobaczyłam listę potrzeb przygotowaną przez rodzinę, której mieliśmy pomóc. To były podstawowe produkty spożywcze, ubrania, kołdry, przybory szkolne itd. Żadnych niepraktycznych, wymyślonych rzeczy. Patrząc na ten spis, nagle moja codzienność, której rytmowi się poddaję i koncentruję, gdzieś się rozpadła. Dostrzegłam, że są ludzie potrzebujący wokół, którzy czasem mają trudniejszą historię, niż moja własna. Poczułam wstyd za mój egoizm i jednocześnie wdzięczność, za to co mam. Stąd też zaczęłam zadawać sobie pytanie, czy oprócz materialnej pomocy, można ofiarować tą niematerialną.

Zrobić przelew jest łatwo. Trwa to parę chwil i na powrót wracam do swojego życia, jego małych radości i problemów. Inne sprawy stają się ważniejsze, mnożą się w zastraszającym tempie, a czas ich rozwiązania kurczy się niemiłosiernie. Angażowanie się w akcje, których organizacji podejmuje się ktoś inny (u nas inicjatorem był Wojtek Kamiński), jest proste. Czy na tym polega bycie dobrym człowiekiem? Przypominają mi się czasy moich studiów, wtedy to byłam bardzo bezinteresowną osobą, która często dawała jałmużnę. Skończyłam z tym, gdy pewnego dnia, nie mając pieniędzy dałam żebrzącej kobiecie moją kanapkę. Ta kanapka, była takim moim wdowim groszem, może dlatego tak bardzo mnie dotknęło, gdy żebraczka wyrzuciła ją do kosza i zażądała pieniędzy.

Benoit Paillé

Od tamtej pory nurtują mnie dwie rzeczy. Pierwsza, czy moja jałmużna wtedy nie była bezmyślna i naiwna? Druga, to czy nie można ludziom pomóc niematerialnie? Lublin, moje miasto studenckie, za czasów moich studiów, było miejscem, gdzie ludzie często wspomagali ubogich. Jeżeli ktoś zapukał do drzwi i poprosił o jakieś produkty spożywcze, zawsze coś otrzymał. Tak było kiedyś. Dziś rozsądek podpowiada ograniczone zaufanie. Ja w tym ograniczonym zaufaniu trwam dłuższy czas i to jest mój pretekst do obojętności. A jedną z moich osobistych wartości jest to, aby nie być obojętną. Czy ofiarując mąkę lub ryż nie jestem obojętna, bo być może dałam plaster opatrunkowy na grypę? Nie dawało mi to spokoju, dlatego pomyślałam o idei pomocy niematerialnej. Ta wersja pomocy jest bardziej wymagająca, bo zakłada, że i tak w zabieganej codzienności znajdę czas, rezygnując czasem z czegoś ważnego, aby być dla drugiego człowieka. Pomoc materialna, bezdyskusyjnie jest bardzo ważna, czasem najważniejsza, jednak czasem warto dostrzec za dobrami materialnymi człowieka i jego historię.

Szlachetna Paczka pomaga rodzinom żyjących w niezawinionej biedzie. W zeszłym roku organizacja dotarła aż do 12 235 potrzebujących rodzin. Wyboru dokonują mądrze wybrani wolontariusze, którzy za pomocą standardów pracy oceniają, że dana rodzina faktycznie potrzebuje pomocy. Są to smutne historie o nieoczekiwanych przeciwnościach losu, które spowodowały, że ci ludzie sami sobie nie radzą, że sytuacja ich przerasta. Poprosili o pomoc materialną. Jednak czyż nie potrzebują też niematerialnej? Bycia wysłuchanym, pocieszonym, wspólnego znalezienia rozwiązania, dania szansy, kontaktu, recepty jak radzić sobie z przeciwnościami. Takiej mądrej pomocy, żeby nie zatracili swojego poczucia godności i własnej wartości. Nie zawsze jest okazja, jednak nadal mam nadzieję, że kiedyś pojawi się szansa. Będzie to chwila mojej prawdy. Bo wówczas trzeba będzie coś poświęcić, aby nie być obojętnym.

Moja dobroczynność była naiwna i nieprzemyślana. W imię emocji i obowiązku pomagałam ludziom. Nie zawsze miałam czas, aby zatrzymać się i zobaczyć ich tak naprawdę, ich historię, pragnienia. Tak prosto, bez oceny, bez stereotypów, bez zniecierpliwienia. Trudno jest przyznać się, że sobie z czymś nie radzę, że potrzebuję pomocy, że jestem bezradny, bezbronny. Warto czasem to dostrzec w potrzebujących. Nie chcę być obojętna, a w taki sposób pozostanę wierna swoim zasadom. Teraz czeka mnie długa i mozolna droga, aby to zrealizować. Bo czasem potrzeby mojej codzienności są zbyt naglące i zbyt głośne. Tymczasem, zacznijmy od czegoś prostego jak włączenie się w tegoroczną akcję Szlachetnej Paczki.

Agnieszka Jakubczyk