Czy można być eko i nie być wariatem?
21.05.2013 | ~Paweł Lipiec

tree

E-ko-lo-gia! Zwizualizuj sobie pierwsze skojarzenie. Mamy to? Stado brodatych, zapuszczonych, wyglądających na bezdomne dzieci kwiatów w wersji „XXI wiek” przykutych do 3 drzew, które trzeba wyciąć aby zbudować autostradę. Widzisz to? Tę całą masę „młodych idealistów” będących kulą u nogi wielkich koncernów, dla których walka o źdźbło trawy jest sposobem na życie? Widzisz to, prawda? Takie mamy skojarzenia ze słowem ekologia. Najbardziej błędne skojarzenia ze wszystkich możliwych.

Ekologia to nie oszołomstwo

Tak nam się jakoś utarło, że ekologię kojarzymy często z bandytami, którzy zasłaniają się prawami takich „zwierząt” jak pantofelek czy inne Ambystoma (meksykańska). Wypaczenie jakiemu uległo to pojęcie dzięki działaniom terrorystycznym w imię „ochrony zwierząt” jest ogromne. Działania te są tak skuteczne, że już nikt nie myśli o tej prawdziwej ekologii w sposób poważny.

Ekologicznie nie znaczy nielogicznie i głupio. Ekologicznie może żyć każdy z nas tylko… trzeba pomyśleć. Zamiast wymieniać termometry na takie bez rtęci tylko po to aby wymienić żarówki na te z rtęcią wystarczy każdego dnia pomyśleć co i jak zużywamy. Czy koniecznie musisz do domowych wydruków używać grubego, kredowego papieru? A może wystarczy taki z recyclingu? Takich codziennych oszczędności można zrobić bardzo dużo. Jeszcze więcej można zdziałać w firmach, gdzie przebywa na co dzień więcej osób.

Ekologia to nie tylko oszczędne gospodarowanie zasobami i odpowiedzialne ich zużywanie. Właśnie – ekologia to odpowiedzialność. Nie tylko nasza osobista odpowiedzialność, za to w jakim świecie będą żyły nasze dzieci ale również, a może przede wszystkim, odpowiedzialność społeczna biznesu. To wielkie korporacje i firmy mają znaczący wpływ na świat. To oni, a nie pojedynczy Kowalski, mogą znacznie ograniczyć niekorzystne zachowania czy generowanie szkodliwych odpadów przy produkcji.

Łatwiej będzie nam, „Kowalskim” wpływać na postawy firm jeśli ECO będzie nie tyle modne, co naturalne. To znaczy, że nie będziemy musieli nikogo zmuszać do segregowania śmieci, bo ludzie sami będą chcieli dbać o środowisko, w którym żyją. Nie będzie trzeba karać ludzi za śmiecenie w lasach, bo nikomu nie przyjdzie do głowy tak nieodpowiedzialne zachowanie. Pety po papierosach nie będą wyrzucane gdziekolwiek (np. przez okno jadącego samochodu), bo nikomu nie przyjdzie do głowy takie chamstwo.

Tak jak teraz nie akceptujemy pracy dzieci (przynajmniej w – uważającej się za cywilizowaną – Europie) tak kiedyś być może nie będziemy tolerować ukrywania niebezpiecznych odpadów w zakładach produkcyjnych czy nadmiernego zużycia papieru w biurach. Wszystko to jest kwestią norm społecznych i świadomości ludzi.

Ekologia nie jest tania

Dlaczego mówię, że ekologia w prosty sposób oznacza odpowiedzialność społeczną biznesu? Dlatego, że bycie ECO z perspektywy firmy oznacza koszty. Czyli na własne życzenie firma naraża się na to, od czego zasadniczo w biznesie uciekamy. Ekologiczny papier – droższy. Ekologiczne wizytówki – droższe. Ekologiczne koperty – droższe. Nawet rollupy ostatnio wymieniamy na takie z drewnianą konstrukcją – też są droższe od tych „klasycznych”. W skali średniej czy dużej firmy te wszystkie różnice składają się na wymierne koszty i wierzcie mi, że są to bardzo konkretne pieniądze. Jednak jeśli chcemy funkcjonować zgodnie z przyjętymi wartościami trzeba wziąć te koszty na klatę. Tak się przynajmniej wydaje na pierwszy rzut oka…

Ekologia nie jest łatwa

Jeśli biznes ma być odpowiedzialny społecznie, musi być ECO – to się ze sobą nierozerwalnie wiąże. Nie da się z jednej strony uwzględniać interesów niewielkiego nawet otoczenia firmy a jednocześnie ignorować kwestie związane ze środowiskiem tegoż otoczenia. Z drugiej strony, czy dziś da się jeszcze prowadzić biznes bez społecznej odpowiedzialności? Pewnie tak, na krótką metę. Jeśli wierzysz w to, że firmę powinno się budować nawet nie na lata, ale tak by przetrwała wieczność, to nie da się tego zrobić inaczej jak z uwzględnieniem interesów tych grup społecznych, z którymi jako marka (lub marki) będziesz na co dzień obcował.

Ekologia wydaje się niekonkurencyjna

Skoro bycie ECO wpędza firmę w większe koszty to znaczy, że staje się ona mniej konkurencyjna od tych, które się tym specjalnie nie przejmują. Otóż nie zawsze. To oczywiście nie jest proste, ale widzę, że da się tak myśleć o biznesie aby nadal być konkurencyjnym, a koszty bycia ECO tak rozłożyć, aby odbiły się na tempie rozwoju (zmniejszeniu dochodów) a nie na konkurencyjności. Niestety –zrównoważony rozwój i odpowiedzialność społeczna oznaczają, że w krótkich okresach biznes może rozwijać się wolniej niż konkurencja, jednak w ujęciu długoterminowym takie podejście i tak się opłaca. Dlaczego? Dlatego, że firmy żerujące na cudzym nieszczęściu, niepotrafiące działać uczciwie i otwarcie wcześniej czy później podzielą los Amber Gold. W naszym pięknym kraju niestety często później, ale jednak.

Ekologia jednak jest ekonomiczna

Wszystkie powyższe zarzuty łatwo można obalić przykładami firm, które zaoszczędziły lub wprost zarobiły konkretne pieniądze na rozwiązaniach ECO. Na brighthub.com możecie przeczytać np. o firmie DuPount, która w ciągu dekady zaoszczędziła 3 miliardy dolarów na ograniczeniu szkodliwej emisji podczas produkcji chemikaliów i tekstyliów. 3.000.000.000 USD każdego roku. To oznacza oszczędność blisko 8 mld 22 tysięcy dolarów każdego jednego dnia przez ostatnią dekadę, bez względu na to czy był to dzień pracy, dzień wolny, święto, weekend czy zwykły poniedziałek. Każdego dnia firma „zarabiała” dodatkowo blisko 822 tysiące dolarów!

Inny przykład: FedEx. Lotnisko w Oakland w Kalifornii, które praktycznie w całości funkcjonuje dzięki energii słonecznej. Ilość energii do obsłużenia lotniska… Lotniska! Czujecie to? To musi być ogromna ilość prądu i szeroko rozumianej energii, a oni to wszystko robią teraz za darmo! Oczywiście trzeba było w to zainwestować, ale mogą z tego systemu korzystać przez co najmniej 30 najbliższych lat! Praktycznie zlikwidowali koszty pozyskania energii.

Jak można zaoszczędzić w małych firmach dzięki byciu ECO? Oto kilka pomysłów wymyślonych „na poczekaniu”:

  • - wymień lodówkę na nowszą, pobierającą mniej energii
  • - udostępnij pracownikom prysznice w biurze, aby mogli przyjeżdżać do pracy na rowerach
  • - drukuj dwustronnie – zwłaszcza dokumenty wewnętrzne
  • - zbieraj makulaturę
  • - zapytaj pracowników – na pewno mają swoje pomysły, co możecie zmienić

Bycie ECO może być fajne, bo przynosi nie tylko wymierne korzyści finansowe, ale wpływa również na postawy społeczne twoich pracowników. Jeśli oni będą bardziej świadomymi mieszkańcami Ziemi, być może ich znajomi również staną się bardziej świadomi. W ten sposób wpływasz na propagowanie idei ECO w otoczeniu firmy oraz w otoczeniu swoich pracowników. Jeśli to wszystko Cię nie przekonuje mam ostateczny argument: fajnie jest wychodzić z biura ze świadomością, że dziś kolejny dzień zrobiłem coś dobrego, pozytywnego dla Świata!

Tak więc, sami możecie podjąć decyzję czy ECO jest dla Was tylko oszołomstwem, czy może szansą na zmianę. Na początek może to być mała zmiana najbliższego otoczenia.

Paweł Lipiec